Drodzy,
Do tego wpisu zmotywował mnie inny, zamieszczony przez moją koleżankę. Napisała, że jej synowie bardzo przeżyli swoje pierwsze kroki w przedszkolu i zmianę szkoły.
Patrycja Huget – doświadczony psycholog i pedagog, praktyk i nauczyciel akademicki UJ w swojej książce Od dzieciństwa do młodości (…) (Kraków, 2007) wprowadza nas w zawiłości dojrzewania.

W Rozdziale IX autorka koncentruje się na sylwetce dziecka rozpoczynającego naukę w szkole i poprzedza uwagami na temat znaczenia środowiska społecznego w kształtowaniu dojrzałości szkolnej. Huget pisze: ” Dziecko kończące przedszkole powinno być przede wszystkim przygotowane do uczenia się pod czyimś kierunkiem, do samodzielnej pracy z pomocą nauczyciela i rodziców oraz do współdziałania w zespole.” (s. 245) Jeśli dziecko do tej pory w sposób  intuicyjny nabywało powyższe kompetencje np. podczas zabawy na podwórku z rówieśnikami, to teraz już sama zmiana zespołu, a także coraz bardziej realna. ukierunkowana praca mogą być źródłami stresu. W końcu jest w sposób ontologiczny stresogenna zmiana, na którą reaguje się bardzo różnie. Organizm może przestać się bronić, dopuszczalna reakcja somatyczna na stres.
Istotny dla rozwoju emocjonalnego dziecka jest czas.

Musi ono poznać otoczenie, nabrać odwagi do działania. Zadaniem rodziców i nauczycieli jest przygotowanie swoich podopiecznych na ten stres i zapewnienie im poczucia bezpieczeństwa, dodanie pewności siebie. Trudno, żeby dzieci miały podobne kompetencje w sobie, choć może tak się zdarzyć, więc należy ich przygotować na to, że i one pośród grupy rówieśniczej mają zapewniać sobie wzajemne bezpieczeństwo i motywować.

Tego rodzaju siła odśrodkowa i dośrodkowa układu rodzic-dziecko-dziecko-nauczyciel-rodzic-nauczyciel na pewno zagwarantuje sukces.
Zmiana o której piszę to też początek budowania dojrzałości emocjonalnej, społecznej dziecka. Dziecko musi „zerwać” z silnym przywiązaniem do rodziców lub wcześniejszej grupy rówieśniczej. Na późniejszych etapach edukacji, „rozstać się” z dawnymi „ciociami” (tak często dzieci nazywają wychowawczynie w przedszkolach), nauczycielami, czyli wyjść poza dość komfortową strefę, bo choć niektórzy spośród wychowawców czy nauczycieli, albo członkowie grupy rówieśniczej  mogli nie kojarzyć się zbyt dobrze, to jednak były to osoby im znane.

Uczniowie i dorośli (Zmieniamy przecież np. miejsca zamieszkania, pracę lub funkcję zawodową.) różnie, specyficznie przeżywają problemy adaptacyjne.
Te różnice są spowodowane różnymi czynnikami, np. zależą od płci, warstw społecznych, a nawet status społeczny rodziców (Huget powołuje się na badania K.Konarzewskiego). Te determinanty są szczególnie aktywne na pierwszym roku nauki i różnicują szanse rozwoju dzieci.

Jako nauczyciele zapamiętajmy: „Podejmowana przez nauczycieli aktywność, mająca na celu kształtowanie postaw społecznych uczniów w młodszym wieku szkolnym, ma wpływ na karierę szkolną uczniów w starszych klasach.” (s.252) Z kolei we wstępie do książki Patrycji Huget Anna Janus-Sitarz pisze: „Warunkiem sukcesu jest świadomość, że każde dziecko jest inne. Ważne, by stając przed zespołem uczniów, nie widzieć w nim anonimowej masy – a z niej od czasu do czasu wyłaniających się prymusów, których trzeba chwalić, i aroganckich buntowników, robiących nam na złość, których trzeba ujarzmić stosowną karą.” (s.9) Myślę, że to, o czym pisze Janus-Sitarz jest też warunkiem buforującym ten stres związany ze zmianą, który obejmuje uczniów, rodziców i nauczycieli.

Drodzy, Po
– dla niektórych absolutnie pierwszym
– dla niektórych pierwszym kolejnym
dzwonku wszystkiego dobrego!
E. z CTS

PODZIEL SIĘ