SŁOWO O LITERATURZE I SZTUCE NA DZIŚ? PROSZĘ BARDZO #13. Będzie o zwierzętach, „zoe” i „bios”. Jeśli świat to x, literatura = 1, więc sumą nie jest x+1, to zawsze skomplikowany wynik, przez potencjał ingerowania, przekształcania elementów. Do zmiany paradygmatu i perspektywy z antropocentrycznej na inną (nieantropocentryczną, animalistyczną) i także zacierania granicy między „bios” a „zoe” przyzwyczajała nas Wisława Szymborska (Uznana w 1996 r. na na tyle współczesną, wyprzedzającą czasy, żeby przyznać Jej Nobla. Upraszczam, ale w tej konwencji nie mogę inaczej.), krok dalej idzie Olga Tokarczuk, która np. w „Prowadź swój pług przez kości umarłych” posługuje się pojęciem Istota/y (pisane wielką literą), rezygnuje z powszechnie przyjętej taksonomii podziału na strefę człowieka i zwierząt. Nie chodzi jedynie o wprowadzenie do literatury (sztuki) motywu zwierzęcia, co zasadniczo żadnym novum nie jest, ale przyjęcie uniepewnienia antropologicznego (l’nsecurisation). Termin wprowadzony przez Jeana-Louca Mathieu francuskiego socjologa jest bardzo pojemy i zawłaszcza różne aspekty życia. Biokrytyka, o której mówi Przemysław Czapliński nie ma być ucieczką, ale przede wszystkim podkreśleniem, że tożsamość i tożsamościowa perspektywa nie mają charakteru ostatecznego. Czapliński w wiwiadzie dotyczącym taksonomii bytów i biokrytyki mówi: „Być może zresztą znaleźliśmy się w momencie gniewnego bilansu. Literatura podsumowuje ostatnie ćwierćwiecze i pokazuje, jak wszystkie resztki, które nie zostały wchłonięte do uniwersum symbolicznego, powracają do nas w postaci nieumarłych. Niezwrócone prawa kobiet, kwestia równouprawnienia tożsamości seksualnych, niezałatwione sprawy PRL-u, zwierzęta, Zagłada Żydów, przedwojenne i aktualne mniejszości narodowe – to wszystko powraca w konwencji horroru. Wszystko, co nie zostało włączone w porządek prawny i obyczajowy, wszystkie sprawy zbyt wcześnie pogrzebane, teraz nabierają ciała. Jest to jednak ciało nieumarłe – ani żywe, ani martwe, co znaczy, że granica między bios i zoe znowu została zatarta. W rezultacie zombie naszej przeszłości i teraźniejszości wkraczają pomiędzy nas, więc w przyszłość wkraczamy z nieumarłymi.” (http://wakat.sdk.pl/w-imie-innej-taksonomii-bytow-o…/). Powiało grozą, ale literatura ma moc unaoczniania się w świecie abstraktów. I tak np. Bruno Latour proponuje uznać siebie jako część republiki bytów. Powoływała się na jego myśl Olga Tokarczuk w Przemówieniu Noblowskim. On również ustawia relacje między wiedzą/nauką a społeczeństwem, postrzegając światy (literackie, życie de facto) jako narracyjne laboratorium. Warto jednak zauważyć, także w kontekście sensu tego wpisu, że świat ów jest poszerzony o formy przeszłe, potencjalne, obecne, (nie)martwe, żywe, istotowe między którymi zachodzi transparentność. Z kolei narracja jest formą, która nie podlega wygaszeniu i broni swoich aktualizacji, aktywów. (por. Anna Burzyńska „Kariera narracji. O żywocie narratywistycznym w humanistyce” w: „Teksty Drugie” 2004, nr 1-2, s.45). Narracja za sprawą Paula Ricoeura i Charlesa Teylora osiągnęła apogeum popularności i rozciągnęła się na różne gałęzie kulturowe (też np. historię, socjologię), nie zawsze będąc narzędziem odpowiednio używanym (np. w polityce celem uprawiania populizmu, dokonania wykluczenia, dyskredytacji). Podsumowując wpis powiem, że: NARRACJA MAGNETYZUJE I ŚCIĄGA NICZYM MAGNES OPIŁKI, DROBINKI. SĄ NIMI – MÓWIĄC JĘZYKIEM POWIEŚCI TOKARCZUK – ISTOTY, BIOS I ZOE, ZOE I BIOS, PRZESZŁE I PRZYSZŁE, PRZYSZŁE I PRZESZŁE. ZANURZENI W TAKĄ FORMĘ NARRACJI (ŚWIATA) ZOBLIGOWANI JESTEŚMY, JEŚLI NIE DO MIŁOŚCI, TO PRZYNAJMNIEJ AKCEPTACJI, SZACUNKU WZGLĘDEM TEJ TRANSPARENCJI BYTÓW, CZASÓW, ZJAWISK. Pozdrawiam, Wasza E z CTS #literatura #sztuka #życie #czytasztosuper #fauna #flora #biokrytyka #bios #zoe #teorialiteraturażycie #laboratorium #narracja

PODZIEL SIĘ