Na czym polega kłamstwo edukacyjne? Co to jest dojrzałość i jaki jest dojrzały obywatel? Dlaczego nauka ma być społecznie odpowiedzialna i dlaczego system może zmieniać kulturę? Co to znaczy, że szkoła jest reprezentacją rzeczywistości? Czy język pomaga nam budować wspólnoty?
Na te pytania odpowiem, posiłkując się informacjami z XI Kongresu Obywatelskiego, który odbył się 5 listopada w Auli Politechniki Warszawskiej.

Oczywiście nie będą to wyczerpujące odpowiedzi, ponieważ nawet sami paneliści mieli tylko kilka minut na przywołanie zagadnień o charakterze otwartym.
Swój wpis podzielę na dwie części, z których jedna będzie wprost związana z edukacją, inna do niej nawiązywać, stanowić podbudowę, nie ma bowiem dobrej edukacji bez świadomego obywatela, wykonującego nieustanną pracę w sobie samym.            Z tych samych powodów nie ma dobrego biznesu i nie ma dobrego społeczeństwa. Bycie Polakiem, Obywatelem to, co podkreślała prof. Jadwiga Puzynina, nawiązując do Norwida, obowiązek i obowiązek  nieustannego budowania siebie, dbania o siebie i drugiego człowieka.

Mówienie o dojrzałości jest konieczne do ustalenia wizji, planu przyszłości (które ze względu na tempo zmieniającego się świata są trudne) , jednak by i to było możliwe potrzebna jest świadomość

tego, co przeszłe, czyli korzeni, a także balans wartości. Prawnie granice dojrzałości są określane metrykalnie: 15 lat, 18 lat i 35 lat, w Stanach Zjednoczonych 25 lat (możliwość otrzymania prawa jazdy) i rozumiane jest jako zdolność do decydowania o sobie. Dojrzałość to coś więcej niż metryka.

Dalekowzroczne myślenie zamiast planu.
Pół wieku czy ćwierć wieku temu ludzie wyobrażali sobie przyszłość, którą współcześni dostali jako oczywistość i żyjąc znów mogą jednie wyobrażać sobie przyszłość. Z tego powodu wszelkie plany, choć wciąż rozpisywane, mogą nie mieć sensu a przyjdzie nam reagować tak, jak będzie tego wymagał moment. Planować, co podkreślał prof. Rafał Matyja, można tylko w granicach własnych zasobów, które są i je widzimy.

Aby dojrzałość stała się faktem, potrzebny jest czas, który należy się jednostce i zrozumienie wobec tego, czego nie rozumiemy. Współczesne manifestacje, pochody, afery i motywacje wyborcze pokazują, że konsensus społeczny jest załamany, a jego wypracować na siłę się nie da, sam się wypracowuje i o jego jakości świadczy dojrzałość wypracowujących go grup. Grupy te zazwyczaj krzyczą „my”, tymczasem zbudowane są z jednostek i to „my” jest bardzo niebezpiecznym zaimkiem, bo powinno świadczyć o jednomyślności. Podstawą porozumienia jest zrozumienie i rozumienie.

Człowiek ewaluuje w obrębie siebie samego, wówczas zazwyczaj racjonalne przyczynowo-skutkowe myślenie wypiera emocjonalne (ale, na szczęście, go nie uśmierca), charakterystyczne dla dziecka czy nastolatka. Prof. Jerzy Bralczyk, nawiązując do czasu, skądinąd tak istotnej kategorii w kulturze, mówił, że to, co możemy dla siebie wzajemnie zrobić, to stworzyć optymalne warunki procesowi dojrzewania.

Dojrzały ten, który staje się widoczny i sam potrafi zobaczyć, czyli ma pełnię rozwoju.
Odpowiedzialny to zdolny do odpowiedzi za coś, za  kogoś, za siebie, przed kimś. Wreszcie odpowiedzialny i dojrzały to ten, który świadomie używa języka, by „mówić ku wspólnocie, nie przeciw niej” (prof. Anna Cegieła).

Dojrzewanie jest pracą, którą nie da się za kogoś wykonać, by umieć wykorzystać swoje zasoby, dawać innym to, co mam w sobie najlepsze, tworzyć lepszą jakość życia, ponieważ dojrzały człowiek rozumie, że nie żyje dla siebie. Te słowa stanowią punkt wyjścia dla drugiej części wpisu, ponieważ – jak mówił Emanuel

Kulczycki dojrzały człowiek będzie podpowiadał innym cele i dawał dobry przykład, pomagał zrozumieć skomplikowany świat, który w żaden sposób nie da się potraktować prostą recepturą, metodą. Potrzeba myślenia i społecznej odpowiedzialności, ono zaś łatwe nie jest.  Kulczycki takie same wyzwania przypisuje nauce, za którą stoją przecież, oby, dojrzali ludzie, przewodnicy, nauczyciele.
Zapraszam na 2 cz. wpisu.
E z CTS

PODZIEL SIĘ